Wiesz co? Mam guza, nowotwór, raka - nazywa to jak chcesz. ‘guz Ewinga w kręgu szczytowym’ - w sumie fajna nazwa, taka mroczna :’) We wtorek zaczynam radioterapię. Miło, prawda? Wiesz po co to piszę? Nie, aby się użalać nad sobą… Ten etap już przechodziłam 3 tygodnie temu. Piszę to, aby Cię o coś poprosić. Jeśli masz anoreksję, to jedz i nie baw w się żadne motylki. Jeśli myślisz o samobójstwie, pierdolnij się w głowę i poszukaj pomocy. Jeśli narzekasz na dom, rodziców - idź i po prostu się do nich uśmiechnij. Jeżeli się tniesz, przestań, wyrzuć żyletki i nie mów, że się nie da – raz pociągniesz zbyt głęboko i ups. Jeżeli cierpisz z powodu śmierci ważnej osoby… To chyba najbardziej przykra opcja, ale taki już los, czas mija, ludzie umierają – jedni później, inni zbyt wcześnie, wypłacz się, wyprzeklinaj świat i Boga, ale nie rób głupstw. Jeżeli ‘wmawiasz sobie’ choroby psychiczne, a na tumblrze ok. 80% nastolatków ma depresję, hashimoto, schizofrenię… To idź do psychiatry, a on połowie z Was udowodni, że to omam wieku dojrzewania, a jeśli nie, to po prostu pomoże. Jeżeli prześladują Cię w szkole, to pomyśl: czy za 10-15 lat to w ogóle będzie miało sens? Zaciśnij zęby, pozostań silna i nieułomnie brnij do wyznaczonego celu, skończ świetne studia, zdobądź cudowny zawód, bądź kimś… Jeśli narzekasz na swój własny charkter, to przestań. Zaakceptuj to, że jesteś nieśmiała, skromna, pesymistyczna czy zamknięta. Taka się po prostu urodziłaś, dla ludzi z każdym typem osobowości jest miejsce na tym świecie i każda osoba może odnieść sukces. Jeśli cierpisz z powodu złamanego serca, to dziewczyno!, masz 15 czy 16 lat… Na wielkie miłości naprawdę przyjdzie pora! Masz przed sobą całe życie! On był wyjątkowy? Widocznie nie był i tyle… :’) Jesli myślałaś, że to cudowny ideał, książę z bajki… To pomyśl jak cudowny będzie ten jeden, jedyny - przecież będzie musiał w Twoim umyśle pokonać “tego”. Okej, rozpisałam się bardzo, jest to wypowiedź dość chaotyczna, ale szczera. Jeśli ktos ma ochotę o czyms porozmawiać, niech zostawi komentarz. Nie ‘wymądrzam’ się, wyrażam własne zdanie, nie życzę sobie rozpoczynania dialogów,kłótni – nie mam na to zwyczajnie energii. Weźcie moje słowa głęboko do serducha i zwyczajnie: Żyjcie! A mi życzcie powodzenia :)
Pustki na głównej
Zrebloguj to jeśli masz blog b&w a na pewno do ciebie zajrzę
r
Są ludzie, których się nigdy nie zapomni. Ale już się nie uśmiechniemy, gdy usłyszymy ich imię.
#8438
Dziś przemawiam do osób, którym nie chce się żyć, które planują samobójstwo.. do osób, które gdzieś zgubiły sens tego wszystkiego.
Witajcie, mam 19 lat i kocham życie. Ale czy będzie zaskakujące jeżeli powiem, że mając 13-16 lat także myślałam o odebraniu go sobie? Nigdy nie byłam lubiana. Od przedszkola ruwiesnicy śmiali się ze mnie i dręczyli. Już wtedy chodziłam do psychologa. Miałam tylko jedną przyjaciółkę, tak do drugiej podstawówki lecz także i jej zabrakło z powodu przeprowadzenia się do innego miasta. Zostałam sama ze wszystkimi problemami, rodzice robili co mogli, ale nic się nie zmieniło. W końcu poszłam do gimnazjum, tam dopiero zaczęło się piekło.. Byłam totalnym odlutkiem, ciężko mi było porozumieć się z kim kolwiek. Do tego dochodziły nowe (nieudane) przyjaźnie.. wieczne kłótnie, i brak wsparcia ale ja myślałam że to właśnie tak musi wyglądać przyjaźń, bo przecież ktoś w końcu ze mną rozmawia! Męczyło mnie to. Zaczęłam się ciąć, co po jakimś pół roku zaczęło niepokoić nauczycieli. Pedagog szkolny zalecił mojej mamie leczenie u psychiatry. Na terapię chodziłam przez 3 lata, lecz nie wiem do dziś czy przyniosły jakiś skutek. Chciałam umrzeć, myślałam że jestem nic nie wartym śmieciem. Nie zdałam klasy, stałam się jeszcze większym pośmieliskiem. W nowej klasie była dziewczyna, w której oczach widziałam coś co sprawiło że muszę ją poznać. Zaprzyjaźniłyśmy się. Była pierwszą osobą, która pokazała mi że komuś może na mnie zależeć tak naprawdę. Poczułam takie “Ej.. fajne uczucie.. ja chcę tylko takich znajomych” i stało się to moim postanowieniem życiowym. Wtedy zostałyśmy tylko my dwie, i wiele sezonowych znajomości.
Gdy poszłam do technikum zaczęło się polepszać. Mialam juz 17 lat. Poznałam wspaniałego, kochającego chłopaka. Wtedy czułam się jak księżniczka, ale nadal żyłam w błędnym rozumowaniu że TYLKO drugi człowiek może dać mi prawdziwe szczęście. Nie wyszło nam.
Rozstanie było ciężkie, szczególnie dla mnie.. ale dzięki szybkiej reakcji prawdziwych przyjaciół, szybko wróciłam na nogi.
To był czas gdy rozpoczęłam nową znajomość. Zaprzyjaźniłam się wtedy z kumplem mojego ex (dziś jesteśmy przyjaciółmi). Nauczył mnie determinacji. Wręcz tłukł mi do głowy że ja mam wartość, że jestem ważna, i muszę się wziąć w garść i NIE OCZEKIWAĆ TEGO ZE KTOŚ BĘDZIE MI TO OKAZYWAĆ, A MAM ZACZĄĆ OKAZYWAĆ TO SAMEJ SOBIE. Starałam się, pracowałam nad tym naprawdę ciężko. Zamiast ciągle wypominać sobie to co robię ŹLE, zaczęłam wypominać sobie to co robię DOBRZE.
Zamiast mówić że “jestem chujowa bo coś tam” to “to coś tam” zmieniałam by już “nie być chujowa”, a jak nie mam na coś wpływu.. to po prostu się tym nie przejmowałam bo i tak nic się z tym nie da zrobić. Polubiłam swój wygląd, mimo że nigdy nie należałam do kanonów mody. Zamiast mówić sobie “Ale masz zapryszczony ryj i wystające łopatki” mówiłam “Ale mam piękną, szczupłą figurę i genialne spojrzenie.” Mówienie sobie komplementów, nawet tych najmniejszych serio działa. Wiem że łatwiej jest siebie krytykować, mówić o sobie same złe rzeczy i najlepiej zamknąć się na resztę świata ale.. po co?
Zaczęłam kochać siebie taką jaka jestem, szanować swój czas, zaczęłam WALCZYĆ.
Dziś stoję wyprostowana i dumna z tego kim jestem, jaka jestem, jak wyglądam i jakich ludzi mam obok.
Ponieważ nawet z gówna da się wyjść, a ja mam dopiero 19 lat i jeszcze całe życie przede mną.. aż strach pomyśleć o tym, że zaledwie 4 lata wstecz mogło mnie tu już nie być.
Uwierzcie mi.. możecie wszystko zmienić, i macie na to bardzo dużo czasu. W końcu będzie lepiej, ale nigdy nie można tracić nadzieji.
I hope something unexpectedly good happens to you this week.
Co się dzieje w mojej głowie.
- dzwoni budzik: Cholera, trzeba wstać.
- dzwoni drugi budzik: Teraz już naprawdę trzeba wstać.
- dzwoni trzeci budzik: Okej, liczę do 10 i wstaję.
- po doliczeniu do 10: 10 to mało. Do 20.
- po 10 minutach: KURDE, KIEDY ZASNĘŁAM?!
- w łazience: Szybko, szybko, szybko.
- w łazience: Ughh, dlaczego wszystko mi spada.
- w łazience: Kto mi zabrał szczotkę?!
- w łazience: Aa, mam.
- w łazience: Nie powinnam nigdzie wychodzić z takimi włosami.
- w łazience: Szlag, teraz jest jeszcze gorzej...
- śniadanie: Jak wyjdę z domu za 2 minuty i wezmę kanapkę w rękę, to zdążę.
- po 6 minutach: GDZIE JEST MÓJ DRUGI BUT?!!
- w drodze do szkoły: Jak zrobię chemię przed lekcją i spiszę matmę, a potem na historii odrobię angielski i biologię to może nie zarobię żadnej pały.
- w drodze do szkoły: Te światła zamarzły??
- w drodze do szkoły: Może jak odwrócę głowę i naciągnę szalik to mnie nie pozna i nie będę musiała z nią gad-
- w drodze do szkoły: Cholera.
- w drodze do szkoły: Jak teraz pobiegnę to będę spóźnię się tylko minutę.
- szkoła: Znowu zgubiłam kluczyk od szafki?
- szkoła: A, nie. Tu jest.
- szkoła: Głupia sznurówka.
- szkoła: Uff, jeszcze nie weszli do klasy. To mój szczęśliwy dzień!
- szkoła: 7 godzin i z powrotem w domciu...
- szkoła: Coo?? Znowu sprawdzian?!?
- szkoła: i kartkówka???
- szkoła: PRZEPRASZAM PANIĄ, MOŻE PANI ŁASKAWIE RUSZYĆ DUPĘ, BO ZASŁANIA PANI 3/4 TABLICY?
- szkoła: Dziękuję.
- szkoła: TERAZ TY, CHŁOPCZYKU, PRZESUŃ TĄ GŁOWĘ!
- szkoła: NO PRZESUŃ!
- szkoła: Grrrr...
- szkoła: Jeszcze tylko 5 godzin.
- szkoła: A co teraz mamy?
- szkoła: Dobra, pójdę za tym gościem, on chyba wie.
- szkoła: Ups, skucha. To kibel.
- szkoła: Pomocy! Zgubiłam się!
- szkoła: Oo! Dobra, idę za nią!
- szkoła: SUKCES!
- szkoła: Jeszcze tylko 4.
- szkoła: Nie lubię cię.
- szkoła: I ciebie też.
- szkoła: Możesz przestać do mnie mówić?
- szkoła: To chyba znaczy nie.
- szkoła: Zimno tu.
- szkoła: A teraz gorąco.
- szkoła: Otwórzcie to okno...!
- szkoła: PRZEPRASZAM, PROSZĘ PANI? O CZYM PANI MÓWI?
- szkoła: NIE ROZUMIEM.
- szkoła: TEGO TEŻ NIE.
- szkoła: JA. PIERDOLE. CO. TO JEST.
- szkoła: Tylko ja tego nie umiem?
- szkoła: To chyba znaczy tak...
- szkoła: COOO??? NIEZAPOWIEDZIANA?
- szkoła: Weź przesuń ten głupi łokieć, nie widzę co masz w trzecim.
- szkoła: No przesuń.
- szkoła: Dzięki.
- szkoła: Zostały 2 godziny.
- szkoła: Uu! Przerwa.
- szkoła: Ładny tyłek.
- szkoła: Ten też.
- szkoła: Kto to?
- szkoła: Pierwszy raz w życiu widzę tego gościa.
- szkoła: I tą dziewczynę też.
- szkoła: Skąd oni się biorą?
- szkoła: Dobra, po tej lekcji zostanie tylko godzina.
- szkoła: Czemu przerwy są takie krótkie??
- szkoła: Psze pani, ten zegarek chyba jest zepsuty.
- szkoła: Ta wskazówka się nie rusza.
- szkoła: Sprawdzę na telefonie.
- szkoła: A nie, jednak chodzi.
- szkoła: Szlag. Jeszcze pół godziny.
- szkoła: 29 minut.
- szkoła: CO TO JEST? NIE ROZUUUMIEMMMM!
- szkoła: 18 minut.
- szkoła: Musze się skupić.
- szkoła: 17 i pół minuty.
- szkoła: 10, 9, 8, 7, 6, 5, 4, 3, 2, 1
- szkoła: 17 minut.
- szkoła: Jaka ta lekcja długa...
- szkoła: Kto się założy, że to mi się nie przyda w życiu?
- szkoła: Nikt?
- szkoła: Rozumiem, nie chcecie przegrać..
- szkoła: 15 minut! Woohooo!
- szkoła: Ciekawe jak długo wytrzymam bez mrugania.
- szkoła: 45 sekund, to mój nowy rekord.
- szkoła: Narysuje konia.
- szkoła: Dobra, to wygląda jak żyrafa.
- szkoła: Fuj.
- szkoła: 10 minut!!
- szkoła: Jak umyję dzisiaj włosy, to potem wypadnie mi w czwartek, a potem w niedzielę i w poniedziałek będą czyste... Chyba że... *bla bla*
- szkoła: 8 minut.
- szkoła: To nudne.
- szkoła: 7 i pół minuty.
- szkoła: To najdłuższa lekcja całego świata....
- szkoła: Umieram.
- szkoła: Umieram z nudów.
- szkoła: Po co mam to pisać? Przecież to jest w podręczniku.
- szkoła: Nie. Nie piszę.
- szkoła: Oj dobra, dobra, po co te nerwy?! Już piszę...
- szkoła: Długopis mi nie pisze.
- szkoła: O, już pisze.
- szkoła: 5 minut.
- szkoła: 4 minuty.
- szkoła: Jeszcze tylko chwilkę.
- szkoła: Głodna jestem.
- szkoła: Mam 20 groszy.
- szkoła: Jak poszukam czegoś pod automatem to może będzie mnie na coś stać.
- szkoła: SPAAAĆ!!
- szkoła: 3 minuty.
- szkoła: BOŻE DZIECI! NIE PRZYPOMINA SIĘ O PRACACH DOMOWYCH?! W DOMU WAS NIE NAUCZYLI?? JEZUU!!
- szkoła: Nienawidzę was.
- szkoła: 2 minuty.
- szkoła: minuta i 10 sekund.
- szkoła: minuta.
- szkoła: 56 sekund.
- szkoła: Pakuję się już.
- szkoła: 40 sekund.
- szkoła: Jeszcze tylko piórnik...
- szkoła: 30 sekund.
- szkoła: 23 sekunfy.
- szkoła: 5.
- szkoła: 4.
- szkoła: 3.
- szkoła: 2.
- szkoła: SIKUUUUUUUUUUUUUU!!!!!!!!
- szkoła: Czemu tu zawsze jest kolejka??
- szkoła: I znowu nie ma papieru.
- szkoła: O! I mydła też.. Co za niespodzianka..
- szkoła: Jak go popchnę i ucieknę, to będzie wiedział, że to ja?
- szkoła: Tak, wie, że to ja.
- szkoła: Ups.
- szkoła: Tylko godzina.
- szkoła: MOŻE PANI WOLNIEJ MÓWIĆ?!
- szkoła: BOLI MNIE RĘKA.
- szkoła: Przecież nie chciałam powiedzieć, źle. Nie krzycz tak.
- szkoła: Ohoo, widzę, że ktoś tu ma okreees!
- szkoła: Ktoś pierdnął? Fuj.
- szkoła: NO NARESZCIE KONIEC!
- w drodze do domu: AAAAA!
- w drodze do domu: Z DROGI ŚLEDZIE!
- w drodze do domu: AAAAA!
- w domu: INTERNET.
- w domu: INTERNET.
- w domu: INTERNET.
- w domu: INTERNET.
- w domu: INTERNET.
- w domu: INTERNET.
- w domu: INTERNET.
- w domu: COOO?! JUŻ 02:30?
- w domu: Chyba powinnam zrobić lekcje..
- w domu: Albo nie. Nie chce mi się.
- w domu: Jeszcze 5 minut i idę spać.
- w domu: KIEDY MINĘŁO PÓŁ GODZINY?!
- w domu: Jutro będę trupem.
Strona 365 z 365
Bywało różnie
Dziękuję
(via wkurwienie-mam)


mine 🦄